czwartek, 9 lipca 2009

Fight Night Round 4 - recenzja


W minionych dniach Gildia Technologii ma znacznie mniej newsów oraz materiałów niż zwykle. Spowodowane jest to tym, że otrzymałem do recenzji grę Fight Night Round 4. Przez trzy kolejne dni siedziałem dniami i nocami nad tym tytułem, aby przejść go jak najszybciej i podzielić się z Wami wrażeniami.

„You got the touch You got the power”

Yeeaa, po wymęczeniu Gambita na gg otrzymałem do testów najnowszą odsłonę gry z serii Fight Night Round 4. Czekałem na nią trzy lata, gdyż poprzednia część powstała w 2006 roku. Od tamtego czasu EA pracowało w pocie czoła, a efekty można już zobaczyć na ekranie.

Gdy pierwszy raz włączymy grę, na ekranie pojawi się najpierw intro, które ukaże najciekawsze momenty z gry właściwej. Dwóch pięściarzy, potężne uderzenia sprawiają, że aż chce się wylądować na ringu. Ale spokojne, gdyż od razu po wstępie nie pojawia się menu, tylko opcja treningowa. Wpierw musimy ją przejść, aby dostać się dalej. Moim zdaniem jest to doskonały pomysł, gdyż jeszcze przed rozpoczęciem zabawy można nauczyć się dobrze wyprowadzać ciosy, a ponadto unikać ich.

Rozgrzewka zaliczona, przyszedł więc czas na menu główne. Kilka opcji do wyboru sprawia, że nie można się w nim zgubić. Do wyboru mamy takie pozycje, jak: Fight now, legendy mode, create boxer, Xbox Live, My Corner, Fight Night Store. Jak widać, same podstawowe rzeczy. Na uwagę zasługuje oczywiście Fight Now, gdzie natychmiast można przenieść się na ring i powalczyć oraz Legacy Mode. Ten drugi tryb jest czymś w rodzaju kariery. W nim kreujemy zawodnika, którego wyniesie się na wyżyny.

W Legacy Mode mamy możliwość wykreowania boksera, który będzie przypominał jego stwórcę – tutaj przychodzi z pomocą kamera Xbox Live Vision. Niestety, ja jej nie podsiadam, tak więc zadowoliłem się opcją Choose a Head, gdzie jak sama nazwa wskazuje, wybiera się sylwetkę wykreowaną przez twórców. Następnie, odpowiednio odziałem swojego boksera oraz wystylizowałem. Przykładowo, można ustalić sposób trzymania bloku, kolor oczu, pseudonim, nazwisko. Gotowy twór wyruszył na podbój świata. W pierwszym turnieju oczywiście wygrałem i otrzymałem dostęp do mini biura. W nim mogę ustalić, z kim i kiedy będę walczył. Otrzymuję również informacje od trenerów, którzy radzą mi, jak trenować przez walką. Trening jest dostępny dopiero po ustaleniu terminu, w którym odbędzie się starcie. Kilka dni przed można go odbyć i polepszyć swoje osiągi. Niestety, w grze ,jak w życiu, kiedy polepszymy naszą szybkość, to spadnie moc ciosów i odwrotnie. Każdy trening wpływa dodatnio na daną cechę, a na inną ujemnie. Warto jeszcze wspomnieć, że zaprawa przed walką może odbyć automatycznie – wtedy otrzymujemy 50% tego, co moglibyśmy uzyskać sami. Manualna rozgrzewka może przynieść korzyści tylko wtedy, gdy mamy doskonale opanowane klawisze. Ta zabawa bowiem nienależny do najłatwiejszych, ale za to podwyższa umiejętności zawodnika, jak i gracza, który nim steruje. Warto jeszcze, że bez treningu niczego się nie osiągnie, gdyż na początku kariery stworzony bokser ma bardzo słabe statystyki.

Czas wybiec na ring! Poruszająca się i krzycząca widownia robi wrażenie. Wokół ringu „dziennikarzyny”, a na środku prezenter niczym z filmu Rocky. „Zapowiada się ciekawa walka” – mówi. Bokserzy wychodzą na scenę i zaczyna się starcie. W tym miejscu warto wspomnieć o zmienionym systemie walki. Gracze, którzy grali w Fight Night Round 3 pamiętają, że głównym celem zabawy było wyprowadzanie szybkich i dynamicznych kontr. W czwartej części ulega to zmianie, gdyż tym razem trzonem zabawy jest unikanie ciosów, a następnie wyprowadzanie miażdżących uderzeń, które mogą powalić przeciwnika. Rzadko się zdarza trafianie oponenta za pomocą najsilniejszego ciosu – haymarker. Gdy jednak to się uda przeciwnik od razu ląduje na dechach. Najczęściej jednak można ogłuszyć rywala. Wtedy poziom „Staminy” świeci się i już nie spada podczas wyprowadzania cisów. Przeciwnik zaś jest ogłuszony i znacznie słabiej się broni. Wtedy ruszamy z furią. Wyprowadzamy ciosy, miażdżmy przeciwnika, aż ten upada na deski. To jest to, co misie lubią najbardziej. Warto jednak wspomnieć o tym, że przez cały czas musimy być ostrożni. Wystarczy tylko moment nieuwagi, aby upaść na deski (tutaj również zaszła zmiana, gdyż po prostu trzeba gałkami wykierować diodę na środek i wygiąć gałkę do góry). Zwłaszcza, że ominięcie bloku nie jest czymś trudnym. Wystarczy, że przeciwnik inaczej ułoży swoje ciało i już jego ciosy będą skuteczne, a na dodatek poziom trudności zwiększa się wraz z rozwojem kariery.

Pierwsza runda dobiegła do końca, przyszedł czas na przerwę. Podczas niej można podleczyć zawodnika i odnowić energię. W Fight Night Round 3 cały ten proces odbywał się za pomocą mini-gier. W czwartej części zrezygnowano z tego. Teraz dostępna jest odpowiednia ilość punktów, którą przeznacza się na powyższe czynności. Można też wybrać opcję „auto”, wtedy komputer sam zdecyduje, jak rozdać punkty.

Round 2

Czyli jedna z ważniejszych kwestii – muzyka i grafika. Fight Night Round 4 testowałem na dwóch telewizorach. Pierwszy wyświetla grafikę w rozdzielczości 1024 na 768, a drugi zaś full HD. Na pierwszym odbiorniku obraz był wyświetlany bardzo dobrze. Zawodnicy wyglądali, tak naturalnie, że nawet moja dziewczyna myślała, że to prawdziwa relacja. Niestety, szczegółowość była mniejsza – widać to w momencie odpalenia produkcji w wersji HD. Tutaj to dopiero widać różnice. Ciała zawodników „biją” szczegółowością: naprężające się mięsnie, pot na czole, zdarty naskórek, rany etc. Wygląda to naprawdę efektowanie, ale gra wtedy traci na naturalności. Całość jest tak ostra i wyraźna, że aż nieprawdopodobna. Tekstury i polygony znokautowały mnie – wylew oka po dłuższym graniu gwarantowany.

Dźwięk również trzyma wysoki poziom. Snoop Dog , Dr. Dre, RZA, Mos Def i inni sprawiają, że poczułem się znakomicie. Muzykę zaś można przypasować do zawodnika i będzie ona puszczana w momencie, kiedy będzie wychodził na ring.

Dźwięk podczas walki również jest niczego sobie. Wspaniale słychać odgłosy zawodników, którzy jęczą z bólu, kiedy „obrywają”. Kibice również reagują, gdy widzą, że akcja przyśpiesza. Komentator również daje radę. Zwłaszcza, że bardzo często są podawane jakieś anegdoty. Denerwuje mnie tylko to, że często powtarza te same słowa. Trochę to dziwne – a to feler, westchnął seler.

Round 3

Czas zabawy jest dosyć długi zwłaszcza, że aby wejść wyżej, trzeba pokonać zawodnika z wyżej wagi. Dopiero wtedy można pójść dalej. Minie więc trochę czasu, zanim dojdzie się na górę. Wpierw trzeba wytrenować boksera i odpowiednio go przygotować. Prócz satysfakcji z wygranych pojedynków, dochodzą jeszcze liczne nagrody w postaci sprzętu, medali oraz respektu wśród innych zawodników.

Round 4 – miłe dodatki

Podoba mi się to, że w grze zaimplementowano kilka stylów boksowania. Przykładowo Mike Tyson jest bardziej przysadzisty, tak więc będzie bił tylko wtedy, kiedy będzie blisko zawodnika. Ja zaś stworzyłem sobie boksera, który ma długie ramiona i jest wysoki, tak więc mogę brać wszystkich na dystans.

Warto również wspomnieć o tym, że komentatorzy wypowiadają nazwiska , które występują w grze. Nawet stworzony zawodnik ma nazwisko, które jest wypowiadane przez prowadzących galę – lista nazwisk. Szkoda tylko, że Tomasz Adamek został potraktowany po macoszemu. Niestet, nie usłyszy się jego nazwiska.

Wspomniałem już o Tysonie i Adamku - oznacza to, że gra ma licencję i to jeszcze jaką. Wśród gwiazd można zobaczyć takie perełki, jak: Mike Tyson, Muhammad Ali, Tomasz Adamek i inni.

Round 5 – minus

Fight Night Round 4 ma, prócz komentarza, jeszcze minusy. Pierwszym z nim jest nokaut, który wygląda mało naturalnie. Oczywiście, ten w trzeciej części był przesadzany (łamane kości etc.), ale obecny wygląda za delikatnie. Powtórki też są mniej efektowne, ale do nich można się przyzwyczaić.

Warto jeszcze wspomnieć, że podczas walki gra często źle pokazuje pasek wytrzymałości naszego przeciwnika. Przykładowo udało mi się trzykrotnie znokautować oponenta w pierwszej rundzie, a on mimo wszystko nie stracił witalności.

„You're at your best when when the goin' gets rough You've been put to the test, but it's never enough... You're a winner”

Fight Night Round 4 jest produkcją obowiązkową dla fanów boksu zawodowego. Dla innych graczy również, gdyż produkt ten wygląda wspaniale, jest bardzo dobry i w okresie wakacyjnym na pewno nie znajdzie się dużo takich tytułów. Gra zasługuje na ocenę 8,5 i taką dostaje. Ma swoje plusy i minusy. Może być nudne na dłuższą metę, bo ile można się tłuc po twarzach, ale dostarcza też dużo frajdy zwłaszcza, jak się wygra walkę po 10 rundach. Polecam i jeszcze raz polecam!

PS: W recenzji zostały wykorzystane słowa piosenki z pewnego filmu, który oglądałem w dzieciństwie. Ktoś kojarzy?

PS2: W grze występuje jeszcze możliwość grania za pomocą Xbox Live Gold. Niestety nie mogłem sprawdzić tego tryby, gdyż nie mam wykupionego abonamentu. Zagraniczne serwisy jednak wypowiadają się dobrze na jego temat. „Jedynym minusem są gracze, którzy bardzo często nie potrafią grać dobrze i z finezją” – gamespot.com.

Plusy:
+ grafika
+ poprawiony system walki
+ długi czas zabawy
+ trening

Minusy:
- Średni komentarz
- Mało efektowne nokauty
- Pasek życia

Ocena 8,5 na 10

Dawid Nawrocki www.Gildia.pl

poniedziałek, 6 lipca 2009

5 lat za przerabianie konsol


Policjanci z komendy w Szczecinie zatrzymali dwie osoby, które przerabiały konsole. Dzięki temu zabiegowi, urządzenia mogły odtwarzacza pirackie kopie gier.

Akcją zajął się Wydział do walki z Przestępczością Gospodarczą KWP, który skrupulatnie obserwował podejrzane serwisy. Policji udało się ustalić, kto przerabia konsole. Po otrzymaniu nakazu, „mundurowi” wkroczyli do dwóch serwisów. Znaleziono w nich blisko 150 przerobionych konsol i około 170 chipów – to właśnie one umożliwiają modyfikowanie konsoli.

Kraj stracił na tym procederze prawie 72 tys. złotych. Serwisantom grozi 5 lat więzienia. Takie same konsekwencje mają ponieść osoby, które oddawały konsole do przerobienia.

Dawid Nawrocki.

Wall - E - recenzja filmu


“Wall E” to nie jest zwykły film animowany. Studio Pixar stworzyło historię, której nie da się zaszufladkować, nie można przykleić jej etykietki określonego gatunku. To opowieść zachwycająca i piękna.

Film opowiada o robocie, który pozostał sam na Ziemi, po tym jak wszyscy ludzie uciekli w kosmos z powodu za dużego zaśmiecenia planety. Nie ma już oceanów, rzek, błękitnego nieba. Tylko pustynie śmieci, które Wall E sprzątał, gdyż jest robotem przetwarzającym. Bardzo szybko się jednak uczy i uwielbia oglądać telewizję. Pewnego razu, na Ziemię przylatuje dziwny statek, który wysyła białego robota bojowego do sprawdzenia planety. Nasz bohater poznaje nowego przybysza o imieniu „EVA”. Gdy nowy przyjaciel Wall E’go znajduje to, po co przybył, zostaje zabrany z powrotem w kosmos. Nie leci jednak sam, razem z Eva podróżuje też mały robocik, który nie wie, że w miejscu z którego pochodzi jego sympatia, to właśnie on przeprowadzi istną rewolucję.

Naprawdę nietuzinkowa animacja, piękne zdjęcia i efekty zachwycają oko, a mechaniczni bohaterowie bardzo szybko kradną nasze serca. Mimo ,że nie wypowiadają praktycznie żadnych słów, są bardziej wymowni niż niejeden aktor. Stają się ikonami rewolty, jaka będzie miała miejsce w ludzkiej historii i faktycznie , trzeba się zastanowić, czy nie czeka nas taki los jak ludzi, którzy uciekli z Ziemi. Świetny pomysł twórców, zrealizowany w tak niezwykły sposób, że nie można przejść obojętnie obok tego filmu.

Moim zdaniem, jest to najlepszy obraz animowany, jaki dotychczas wypuścili twórcy z Pixar Studios. Teraz, żeby przebić „Wall E” , będą musieli bardzo się postarać, bo kolejne produkcje widzowie na pewno będą porównywać do przygód małego robota.
Reżyseria: Andrew Stanton

Scenariusz: Andrew Stanton
Obsada: Ben Burtt
Elissa Knight
Jeff Garlin
Gatunek: animacja
Ocena: 9/10

Kuba Lipczik



niedziela, 5 lipca 2009

ESET Smart Security 4 - test

NOD 32 był dla mnie programem antywirusowym, którego bardzo lubiłem, a to dla tego, że był prosty w użyciu, nie obciążał za bardzo systemu i co najważniejsze – dzięki niemu nigdy nie miałem wirusów na twardym dysku. Potem otrzymałem Nortona i powiem szczerze, że nie byłem z niego zadowolony, gdyż wolno się aktualizował i słabo sprawdzał pliki. Teraz jednak powrócił do mnie NOD, ale w nowej wersji nazwanej ESET Smart Security 4. Czas sprawdzić, na co stać ten program antywirusowy…

Określę jasno - ESET Smart Security 4, to na dobrą sprawę NOD 32 Antyvirus, Antispyware, Firewall i Antispam w jednym opakowaniu. Czyli za około 200 zł, otrzymujemy cztery programy w jednym. Skoro już jasno określiliśmy, co i jak, to zaczynamy test.

Po pierwsze, program kupimy w sklepie, albo przez Internet. ESET SS 4 można bowiem ściągnąć na dysk ze strony producenta, aby następnie wpisać licencję, która wcześniej zakupiliśmy. Ja otrzymałem wersje pudełkową, ale po wgraniu programu i tak musiałem zarejestrować się za pomocą witryny WWW. Gdy system się wgrał, dostałem na e-mail login i hasło. Wpisałem je i program zaczął działać. Pierwsze, co zrobił to sprawdził, jakich jeszcze aktualizacji systemowych nie zainstalowałem. Poinformował mnie o tym, a następnie zaktualizował się do najnowszej wersji.

Menu ESET SS 4, jest bardzo przejrzyste. Tabelkowy układ sprawia, że wszystko jest na swoim miejscu i nie pogubimy się podczas szperania w systemie.

Pierwszą opcją w menu jest „Stan ochrony” - tutaj dowiemy się na jakim poziomie obecnie jest zabezpieczony nasz komputer. Najlepiej jest, gdy stan ochrony oznaczony jest kolorem niebieskim - oznacza to, że jest w pełni chroniony przed wszystkimi zagrożeniami z sieci. Kolor żółty oznacza, że ochrona plików jest włączona, ale może być problem z zaporą osobistą, czy też system został źle zaktualizowany etc. Najgorsza jest jednak ikonka czerwona. Oznacza bowiem ona, że ochrona plików jest wyłączona.

Kolejną integralną częścią menu jest „Skanowanie komputera”.
Umożliwia ona sprawdzenie naszego dysku przez program NOD 32 w celu skontrolowania, czy nie ma na nim wirusów. Kiedy robak zostanie wykryty, mamy do wyboru dwie opcje – kwarantanna albo usuń.

Aktualizacja – to po prostu informacje o najnowszych aktualizacjach i poprawkach, które pobrał program.

Ustawienia – tutaj bez problemu dostosujemy program do potrzeb naszego komputera.

Narzędzia – to nic innego jak dziennik plików, kwarantanny i harmonogramu.

Niemniej jednak, dobre menu to nie wszystko. Najważniejsze przecież jest to, jak szybko i z jakim skutkiem program rozpoznaje wirusy. W tym akapicie postaram się wymienić większość zabezpieczeń, jakimi dysponuje ESET Smart Security 4.

Zacznijmy więc od aplikacji SysInspector, która jest narzędziem diagnostycznym, zbierającym szczegółowe informacje na temat wszystkich działających procesów i usług, zainstalowanych bibliotek, połączeń sieciowych , wpisów w rejestrze, zainstalowanych sterowników i aplikacji. Dodatkowo do ESET SS 4 posiada opcję ESET SysRescue, która umożliwia uruchomienie systemu, tworzenie kopii i wyeliminowanie błędów. Do tej pory tego jeszcze nie było. Idąc dalej, program ma również zaimplementowaną ochronę połączeń szyfrowanych, która odbywa się na zasadzie skanowania protokołów HTTPs o POP3s. Zaporę tę można oczywiście regulować. ESET wprowadził też ulepszony moduł Antyspam, który mniej obciąża system w stosunku do poprzednika, ale czasami gubi się i do folderu SPAM wbija pocztę od zaprzyjaźnionych osób. Niemniej jednak wystarczy wtedy zaznaczyć dany e-miał i określić go, jako zaufany. Kolejną nowością jest wprowadzenie kontroli dostępu do pamięci przenośnych. Dzięki niej mam możliwość zablokowania dostępu do portów USB i napędów CD. Program sam szybko przeskanuje pamięć i jeśli wykryje wirusa, to automatycznie da nam o tym znać. Wspomnę jeszcze o tym, że ESET oferuje 3 rodzaje infiltracji – zagrożenia typu malware, potencjalnie niepożądane aplikacje (w tym adware, toolbary, itp.) i potencjalnie niebezpieczne aplikacje (aplikacje które mogą powodować pewnego rodzaju zagrożenie dla systemu). Przykładowo, kiedy ściągałem program z Internetu, program od razu wykrył, że jest w nim wirus. Zablokował łącze i spytał się, co robić dalej…

Według producenta, do nowego ESET SS wprowadzono ponad 50 ulepszeń. Ja postarałem opisać się te najważniejsze.

Na zakończenie mojego testu, chciałbym jeszcze wspomnieć o pracy całego programu. Zacznę więc od tego, że zajmuje on tylko lekko ponad 48 MB. W porównaniu z konkurencją wypada pod tym względem znakomicie – Norton zajmuje przykładowo 150 MB. Dzięki temu, ESET SS 4 chodzi szybko i bez problemu, nie spowalniając pracy systemu.

Jeśli zaś chodzi o najważniejsza kwestię, czyli wykrywalność wirusów, to jeszcze nie przeprowadzono odpowiednich testów na av-comparatives.org. W poprzednich zestawieniach NOD 32 raz otrzymał pierwsze miejsce, a za drugim razem czwarte. Tym razem powinno być jednak lepiej, gdyż można to zaobserwować po samej pracy programu- aktualizuje się on bowiem kilka razy dziennie. W locie też wykrywa wirusy, które chcą się przedrzeć do naszego komputera. Tak więc sądzę, że tym razem produkt ESET zajmie, jak nie pierwsze, to przynajmniej drugie miejsce.

Podsumowując. Kupując ESET Smart Security 4 , za niecałe 200 zł otrzymasz naprawdę solidny i szybko działający program antywirusowy. Moim zdaniem lepiej go kupić, niż samego NODa 32. Czemu? A dla tego chociażby, że tutaj otrzymujemy cztery programy w jednym opakowaniu, a tam tylko jeden. Dodatkowo różnica cenowa wynosi 60 zł. Czyli nie tak dużo za pełną ochronę naszego komputera.

Ocena: 4,9/5

Plusy:

+ Szybkość

+ Prostota

+ 4 programy w jednym

Dawid Nawrocki

sobota, 4 lipca 2009

Konkurs TuneUp Utilities 2009

Zapraszamy serdecznie do udziału w konkursie zorganizowanym przez
Gildia.pl i firmę  TuneUp Distribution GmbH.


 Konkurs będzie trwał od 27 czerwca do 7 lipca 2009 roku. Poniżej znajdziecie pytanie konkursowe, na które można w prosty sposób odpowiedzieć poprzez zaznaczenie prawidłowej odpowiedzi i wysłać bezpośrednio ze strony www lub wysłać klasycznego maila z odpowiedzią na ten adres.


Zwycięzcy zostaną wyłonieni spośród osób posiadających wyłącznie prawidłowe odpowiedzi.


Nagrodą w konkursie jest jeden egzemplarz programu TuneUp Utilities 2009 – z 3 licencjami w środku!!


Lista laureatów zostanie opublikowana po  7 lipca 2009 roku na łamach naszego serwisu, a nagrody zostaną przesłane do zwycięzców Pocztą Polską zaraz po ogłoszeniu u nas.
Pamiętajcie by podać w listach z odpowiedziami swoje dane i korespondencyjny adres pocztowy.


Udział w konkursie i przesłanie swoich danych osobowych jest jednocześnie wyrażeniem zgody na ich gromadzenie i przetwarzanie przez serwis Gildia.pl w celach statystycznych i konkursowych, z zastrzeżeniem prawa do ich poprawiania i uzupełniania zgodnie z ustawą O ochronie danych osobowych z dn. 29.08.1997 r.


Jedna osoba może wysłać tylko jedną odpowiedź.
W konkursie nie mogą brać udziału osoby związane z tworzeniem portalu Gildia.pl (www.gildia.pl).


Pytanie konkursowe:



1. Dla jakiego systemu przeznaczony jest program TuneUp Utilities 2009?
tylko dla Windows
tylko dla Linuxa
tylko dla Mac
dla dowolnego systemu operacyjnego




 


Podaj imię, nazwisko i adres pocztowy
(do wysyłki nagród gdybyś wygrał/a) :

Wpisz swój kontaktowy adres e-mail :


Zapraszamy również do odwiedzenia strony firmy wydawnictwa TuneUp Distribution GmbH, sponsora nagród w konkursie.


Gadżet dla kibica, czy poważny przenośny TV?


Niesamowite są te nowe urządzenia. Jeszcze kilka lat temu nikt nawet nie śnił, o tym aby telewizory były małe, lekkie i bez wielkich ekranów. Wystarczyło poczekać i proszę - teraz to wszystko weszło na rynek. Technika ta została wykorzystana nie tylko w monitorach, ale również w przedmiotach codziennego użytku. MP3, MP4, laptopy, komórki, czy telewizory - to one właśnie dzięki super płaskim wyświetlaczom zrobiły niemałą furorę. Twórcy jednak nie kończą swoich wojaży. Moda na miniaturyzację urządzeń dotknęła również firmę Manta, która wprowadziła na rynek nowy telewizor LCD TV-501. Czy warto go kupić?

Gdy pierwszy raz zobaczyłem LCD TV-501 stał on w kartonowym pudełku. Pomyślałem sobie, że tak samo jak stare przenośne telewizor, tak i ten będzie sporo ważył. Podniosłem opakowanie za rączkę i okazało się, że urządzenie praktycznie nic nie waży. Dopiero potem przeczytałem, że masa tego odbiornika to zaledwie 940g. Dzięki małej wadze można urządzenie to zabrać bez większego problemu praktycznie wszędzie.

Po rozpakowaniu telewizorek ponownie mnie zaskoczył. Po pierwsze rozmiarami. 200x210x160 mm, to bardzo mało jak na tego typu urządzenie. Po drugie osadzenie wszystkiego w kształcie piłki jest naprawdę bardzo dobrym pomysłem. Taki design na pewno spodoba się kibicom, poza tym piłka to taki śmieszny kształt, który moim zdaniem pasuje do wspólnego grillowania etc. Zawsze można go również wyjąć i postawić na kuchennym blacie jeśli żona nie pozwala nam oglądać ulubionego programu:)

Lekkość i kształt to dwa pierwsze atuty tego urządzenia, a jak jest dalej?

Dalej też nie jest gorzej, bo do zestawu dołączono nie tylko zasilacz, ale również zasilanie samochodowe. Wystarczy, że podłączymy urządzenie do wtyczki na zapalniczkę i już mamy możliwość oglądania telewizji. Dodatkowo nie będzie trzeba nawet zabierać ze sobą anteny, gdyż ta jest wbudowana.

Kolejnym punktem naszego programu jest zbadanie jak się sprawdza ekran urządzenia. Troszeczkę obawiałem się, że obraz będzie mizerny. Miałem już wcześniej możliwość sprawdzenia przenośnych telewizorów i przekaz wizualny w nich był bardzo, bardzo słaby. Często zlewał się i to był główny problem tej technologii. Tutaj jednak Manta wychodzi obronną ręką. LCD-501 wyświetla bowiem doskonały i ostry jak żyleta obraz. Nie ma mowy o jakiś zniekształceniach czy rozmyciach.

Nie można również zapomnieć o wejściach: AV1 i AV2. Dzięki nim bez problemu będziemy mogli podłączyć DVD czy też konsole. Osobiście podłączyłem Xboxa 360. Pograłem na nim trochę i włączyłem film. Oczywiście, obraz wyświetlany przez telewizorek nie da nam możliwości, takich jak 20-paro calowe LCD, ale mimo wszystko grać się da i oglądać również.

Kolejnym elementem, na który trzeba zwrócić uwagę to dźwięk. Oczywiście, jak każdy telewizor, tak i ten ma wbudowane głośniki. Niestety, są one niezbyt poprawnie ustawione. Znajdują się one bowiem pod spodem i co prawda wystają na zewnątrz, ale za to bardzo często znajdują się za blisko twardych powierzchni – biurka czy stolika. Takie usytuowanie sprawia, że co i rusz głosy się nakładają na siebie co daje efekt kakofonii. Wystarczy wtedy tylko podłożyć coś miękkiego, aby wyeliminować tę wadę. Jeśli jednak nie mamy nic do podłożenia, albo chcemy cieszyć się naprawdę dobrym dźwiękiem, to z pomocą przychodzi nam wejście słuchawkowe. Dzięki niemu możemy podłączyć głośniki. Wtedy będziemy napawać się doskonałym dźwiękiem.

Pilot i menu

W zestawie nie zabrakło pilota. Jest on mały, ale znajdziemy na nim wszystkie potrzebne klawisze. Dodatkowo jest on bardzo estetyczny i poręczny.

W menu czeka nas z kolei spora niespodzianka, bowiem jest ono naprawdę okazałe. Mamy tutaj tę samą ilość funkcji, co w dużych telewizorach, ba nawet jest ich trochę więcej. Przykładowo u mnie nie ma opcji GAME – mini gry, czy też kalendarza. Tutaj to wszystko mamy, poza tym bez problemu dostosujemy parametry dźwięku, obrazu czy też ekranu do naszych potrzeb. Chcemy ekran w pionie? Nie ma problemu. W poziomie? Też nie!

Jeśli jednak pilot zostanie w domu, to płakać i tak nie będziemy. Wszystkie niezbędne przyciski znajdują się również na przednim panelu urządzenia. Bardzo pomysłowe rozwiązanie i przydane, bowiem któż z nas w ferworze przygotowań do wycieczki nie zapomniał o czymś?

Oceny

Wygląd: 4/5
Wykonanie: 5/5
Obraz: 5/5
Dźwięk: 3/5
Funkcje: 5/5
Instrukcja: /5
Stosunek ceny do jakości: 5/5
Ogólnie: 4.5/5

Plusy:

* wykonanie
* moc
* waga
* ekran
* menu
* możliwości


Minusy:

* czasami zniekształcony głos


Podsumowanie:

LCD TV-501 to znakomity telewizor. Nadaje się praktycznie do wszystkiego i ma wiele funkcji, których mogą mu pozazdrościć większe odpowiedniki. Jeśli gdzieś wyjeżdżamy, mamy mały pokój dla dziecka lub po prostu chcemy mieć telewizor w kuchni to urządzenie na pewno się przyda. Jest ładne i doskonale zaprojektowane.

Dawid Nawrocki Gildia.pl

czwartek, 2 lipca 2009

Liryczny czarodziej pióra... Rzecz o Bolesławie Leśmianie


Bez wątpienia zajmuje jedno z najbardziej zaszczytnych miejsc w galerii naszych najoryginalniejszych poetów. Nigdy nie związany z żadną grupą ani nurtem literackim, drogę twórczą odbył sam, tworząc coś zupełnie zjawiskowego i niezwykłych wymiarów. Za życia będący zawsze gdzieś na uboczu .Pełnej sławy i uznania doczekał się po śmierci – w czasie, kiedy odgrzebywano z zapomnienia literaturę Młodej Polski, odczytywano w nowych kontekstach i doceniono twórczość Gombrowicza, Schulza czy Witkacego.

*

Bolesław Leśmian urodził się 12 stycznia 1878 roku w Warszawie. Lata młodości spędził w Kijowie, tam też zaczął aktywnie uczestniczyć w życiu kulturalnym Polonii. W tym czasie powstały pierwsze utwory poety, które rozsyłał po prasie. Na jej łamach debiutował w 1895 roku dwoma wierszami pod wspólnym tytułem Sekstyny. Następnie publikował również, w wielu innych czasopismach m. in. Tygodniku Literackim i Przeglądzie Tygodniowym. Pierwszym ,znaczącym sukcesem Leśmiana było wyróżnienie w konkursie krakowskiego „Życiaza sonet Pieśniowa słodycz z lasu się wylewa...


Poeta przybył do Polski na przełomie 1900-1901 roku, i pracował w biurze kolei. Następnie, odbywał liczne wojaże artystyczne (Wiedeń, Monachium, Paryż). We Francji ożenił się z malarką Zofią Chylińską. Owocem tego związku były dwie córki. W roku 1902 jego twórczość (Cykl Z księgi przeczuć) została szeroko zaprezentowana w „Chimerze” Zenona Przesmyckiego. Leśmian pisywał także wiersze w języku rosyjskim. Rok 1907 to powrót poety do Warszawy, wniknięcie w tutejsze środowisko artystyczne i jednocześnie ciągłe kontakty z pismami młodopolskimi. Był wówczas współzałożycielem eksperymentalnego Teatru Artystycznego.


Pierwszy tom poetycki Sad rozstajny ukazuje się w 1912. Rok później powstają utwory prozatorskie: Klechdy sezamowe, Przygody Sindbada Żeglarza oraz Klechdy polskie wydane dopiero w roku 1956.


W latach wojny współpracował z „Myślą polską”, gdzie oprócz wierszy publikował również artykuły. Tłumaczył Poego. Przez jakiś czas, zamieszkiwał w Łodzi ,gdzie był kierownikiem literackim Teatru Polskiego. W 1918 objął notariat w Hrubieszowie. W tym czasie poznał lekarkę Dorę Lebental, swoją największą miłość. Potem przeniósł się do Zamościa.


Rok 1920 przyniósł szczytowe osiągnięcie poety: tom Łąka. Po przenosinach do Zamościa dalej był rejentem. Oszukany tam przez wspólnika(1929), miał kłopoty finansowe do końca życia.


W 1933 wybrany do Polskiej Akademii Literatury, publikował w prasie stołecznej. Dwa lata potem przeniósł się do stolicy, gdzie w 1936 wydał poezje Napój cienisty. Bolesław Leśmian umarł w Warszawie 5 listopada 1937. Pośmiertnie ukazał się zbiór wierszy Dziejba leśna.

*

Autor Łąki zabiera nas do niezwykłego, całkowicie swojego poetyckiego świata. Warto na początek poruszyć kilka kwestii, które pomogą lepiej zrozumieć Leśmiana.


Po pierwsze należy wspomnieć o ścisłym związku jego poezji z filozofią Henri Bergsona. Ten francuski myśliciel uważał, że źródłem poznania świata jest intuicja oraz instynkty. Bergson uważał również, że natura to związki zachodzące między materią tworzącą a duchem i jego siłą stanowiącą o ewolucji. W związku z tym, świat to zawsze forma ulegająca przemianom, przybierająca nowe kształty, jednym słowem – nieustannie powstająca. Francuz używa określenia elan vital, to jest pęd życia. Zatem wszelkie życie może przybierać irracjonalne odsłony.


Leśmianowska poezja dzieje się w świecie natury – podlegającej ciągłemu tworzeniu. Nie istnieje tutaj śmierć, żadna rzecz nie ginie, a jedynie zmienia swoją postać, wciąż dążąc do formy doskonalszej od poprzedniej. Nawet próżnia, czy – by tak rzecz po Leśmianowsku – bezświt, staje się u autora Dziejby leśnej pewną formą istnienia. Poezja Leśmiana to stały, nieskończony proces przenikania się natury z człowiekiem. Jako najlepszy tego przykład można wymienić dwa poematy: Zieloną godzinę oraz Łąkę. Przyroda stanowi tam wyraz marzeń o ludzkiej nieśmiertelności.


Istotną rolę w Leśmianowskim świecie odgrywają też: ludowość, mit, baśń i teizm. W pierwszych trzech poeta poszukuje legend i przypowieści, z których następnie czerpie, aby za ich pomocą opowiadać o tajemnicach bytu, głębi istnienia.


Duże doświadczenie w tej materii, autor zyskał podczas powstawania Klechd polskich. Zawarte tu różnego rodzaju zbratanie się człowieka pierwotnego z naturą pozwala zrozumieć wyobrażenia o świecie i jego prawach. Na płaszczyźnie teistycznej poeta polemizuje z Bogiem i rozpatruje jego udział w przyrodzie, przy czym należy zaznaczyć, że Bóg u Leśmiana jest jedynie pewnego rodzaju symbolem.


Na podstawie tych założeń Leśmian konstruuje swoją niesamowitą metafizykę, dołączając do niej jeszcze niezwykłość i fantastykę, groteskę połączoną z nastrojami grozy oraz elementy modernistyczne i symboliczne.


Ulubioną formą Leśmiana jest ballada, którą przekształca w charakterystyczny dla siebie sposób. To właśnie w niej , najpełniej wyraża swój twórczy światopogląd. Bohaterami tych utworów są zindywidualizowane jednostki - barwne, a zarazem dziwne, wyobcowane, niedoskonałe postaci pragnące uniezależnić się od Boga, ciągle poszukujące (słynny Topielec, Dusiołek czy Śnigrobek). Znajdując się zawsze na marginesie, zdawać by się mogło, że ożywają i funkcjonują jedynie w świecie Leśmiana. Wędrują one przez światy nieograniczone czasem ani przestrzenią, przeżywając niezwykłe przygody, które objaśniane są przy pomocy symbolicznej fantastyki i stają się punktem wyjścia do rozważań natury filozoficzno – metafizycznej. Ballady te, często okraszone są czarnym humorem, niekiedy absurdalną groteską zawierającą w sobie grozę i przerażenie.


Niezwykły świat wymaga niezwykłych środków wyrazu, toteż poeta posługuje się wykreowanym przez siebie językiem, którego główną cechą jest słowotwórstwo. Leśmian tworzy neologizmy, zestawia ze sobą słowa, dokonuje przekształceń semantycznych czy też nadaje nowe znaczenia wyrazom już istniejącym. Efekty takich zabiegów są bardzo ciekawe. Oto kilka przykładów: niedowcieleń, wymrocze, bylejaczyć, roznicestwić. Poeta sięga także po archaizmy językowe: brzóstwo czyli kora brzozowa, kędzierz czyli włosy w lokach, męcioły co znaczy męty, pomyje). Leśmian tworzy także charakterystyczne określenia dla swoich bohaterów (np. Poetę nazywa niebieskim wycieruchem i zbójem obłocznym).


Wszystkie takie działania czynią język poetycki Leśmiana bardzo soczystym, pełnym; takim, który nie ma w sobie rzeczy niewyrażalnych. Dla autora Łąki oczywistym jest, że jeżeli nie można czegoś zobrazować konwencjonalnie, należy stworzyć nowe słowo. Środki wyrazu są takie, jak leśmianowski świat – ciągle powstające od nowa i przybierające nowe formy. Jako ciekawostkę można dodać, że dla umiłowania do dźwięczności języka, Leśmian przekształcił swoje nazwisko – naprawdę nazywał się Lesman.


Leśmian dbał również pieczołowicie o rytm, akcent, leksykę, ściśle przestrzegając zasad sylabotoniki. Dzięki temu jego wiersze są niezwykle muzyczne i w tej sferze bardzo przyjemne w odbiorze.


Za wiersz stanowiący kwintesencję twórczości tego poety, uznaję Pana Błyszczyńskiego. To pełen tak charakterystycznych neologizmów utwór, w którym pojawia się kolejna, tytułowa, fantastyczna postać. Pan Błyszczyński ma zdolności kreowania świata. Postanawia więc stworzyć swój ogród. Pełen tajemniczych, niekiedy mrocznych postaci i bujnej przyrody. Nagle w ogrodzie pojawia się Bóg. Jest zaskoczony, że ktoś poza nim jest w stanie powoływać do życia. Pojawia się tu typowy u Leśmiana konflikt człowieka z Bogiem. Tytułowy bohater musi jednak ustąpić przed wyższą, boską siłą. Dalej w wierszu pojawia się dziewczyna, która jest miłością pana Błyszczyńskiego. Jest to dosyć dziwna, rozerwana między światami postać. W końcu jednak i ona znika. Poeta zadaje pytanie, czy człowiek ma prawo budować własne światy, czy też może to robić tylko Bóg?


Bolesław Leśmian to również wielki poeta miłości. Większość jego wierszy z tego zakresu to erotyki. Miłość, jest tu wyrażana z wielkim majestatem, monumentalizmem, niezwykłą kulturą uczuć, w której pobrzmiewa nuta barokowego piękna. Głęboki sensualizm oraz jego intensywność, autor Sadu rozstajnego wyraża oczywiście odwołując się do natury. Dzięki niej, zdolny jest ukazać najgłębsze doznania. Za przykład , weźmy bardzo dobrze znany cykl erotyków W malinowym chruśniaku. Leśmian bardzo plastycznie oddaje tu swój model odczuwania. Jego podkreśleniem staje się upalna atmosfera, brzęczenie owadów, roślinność, czy w końcu maliny, które stają się tutaj symbolem, jak mówi Leśmian: ...narzędziem pieszczoty.


Owa liryka miłosna ma wymiar dosyć osobisty, podobnie jak inne wiersze ściśle powiązane z biografią. Chodzi o takie utwory jak np. Z lat dziecięcych, Krajobraz utracony, gdzie pobrzmiewa żal i tęsknota za dziecięcymi latami i Ukrainą.


Innym przykładem liryki autobiograficznej może być wiersz Do siostry, powstały po śmierci Aleksandry Leśmian w 1921 roku.

*

Myślę, że poezja Bolesława Leśmiana jest jak jego wyobraźnia – wielka, bezgraniczna, głęboka. Stworzony przez poetę świat pełen dynamicznej metafizyki, pozwala ciągle odczytywać go na nowo, odnajdywać nowe warianty znaczeń. Leśmian pisze o zagadkach bytu, śmierci; zastanawia się nad miejscem natury, człowieka i Boga w swoich światach, subtelnie oddaje intymność doznań kochanka.


Dzisiaj niezależnie od mód i gustów literackich ciągle podziwia się jego dzieło. I dobrze. To w końcu jeden z największych poetów, jakiego mieliśmy.

JACEK TOMASZEWSKI