Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapach kobiety recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapach kobiety recenzja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

"Zapach kobiety" - recenzja książki

Emerytowany i samotny kapitan, Fausto G, który stracił wzrok w wypadku, chce w luksusie spędzić tydzień swojego życia. W podróży do Turynu i Neapolu jego towarzyszem będzie młody chłopiec studiujący w szkole wojskowej – Jaś, który będzie opiekunem kapitana. Dla niego ta propozycja wydaje się bardzo intratna, ale dosyć szybko przekona się, że jego podopieczny może okazać się bardziej męczący niż poranna musztra.

Historia, po przeczytaniu wyżej napisanego streszczenia, przypomina tę znaną z filmu „Zapach kobiety”. Zwłaszcza, że sam reżyser podkreśla, że jego dzieło powstało na motywach powieści napisanej przez Givanni’a Arpino. W praktyce jest jednak zupełnie inaczej, gdyż książka różni się zasadniczo od filmu. Nie znajdziemy w niej bowiem opisu luksusowych hoteli, nie ma też nic o tym, że Jaś ma jakieś problemy w szkole. Zabrakło też mądrości, którymi sypał podpułkownik. W skrócie nie można porównywać książki do filmu czy też odwrotnie. To jakby zupełnie inne historie. Jedynymi wspólnymi ogniwami są tutaj następujące motywy: postać przygnębionego kapitana/podpułkownika, opiekun (Jaś/Charles), motyw podróży, brat kapitana (w książce ksiądz w filmie wojskowy).

Kapitan niestety bardzo różni się od podpułkownika Franka Slade’a. Tak jak wspomniałem nie sypie mądrościami, wręcz przeciwnie, jest raczej niewychowany. Obraża wszystkich i wszystko, a tak naprawdę nie ma ku temu podstaw. Przez takie cechy postać ta wydaje się okropna i niezbyt przyjazna. Nie można z niej zaczerpnąć żadnych mądrości. Kapitan przypomina tutaj pustego, niezbyt inteligentnego wojskowego.

Autor książki również nie popisał się wybitnym językiem. Zdania są często szarpane i niedopowiedziane. Czasami trzeba kilka razy przeczytać napisane kwestie, aby zrozumieć o co chodzi kapitanowi. Dodatkowo, autor potrafi zrobić niemiły zabieg przeniesienia czytelnika do innej sceny. Przykładowo, raz opisuje bar, by za chwilę uciąć temat i przenieść akcję do pokoju hotelowego. Osobiście nie lubię takich metod, gdyż przez takie zabiegi dzieło wydaje się niespójne.

Mimo wszystko, podróż kapitana musi mieć jednak cel – niezamierzony, ale ma. Na 60 ostatnich stronach dowiadujemy się, że głównego bohatera ktoś jednak kocha i właśnie ta miłość ochroni go przed załamaniem. Będzie to zarazem jedyna nauka, którą uzyska Jaś. Resztę książki zajmują dziwne opisy przydrożnych hoteli, zabawy i rozmowy z dziewczynami, oraz nic nie wnoszące do życia dialogi z Jasiem, w których kapitan cały czas go obraża albo prosi o whisky.

Kupując tę książkę spodziewałem się naprawdę czegoś wybitnego. Niestety, zawiodłem się i to bardzo, gdyż nie ma w niej nic z filmu. Prosta, kiczowata fabuła, niczym nieokraszona sprawia, że na dobrą sprawę zastanawiam się, po co ja to czytałem? Chyba tylko dlatego, że jestem ciekawy i nie mogłem oprzeć się pokusie porównania książki do filmu. Jak to ujął kapitan podczas rozmowy z przybyszem, który usiadł w jego przedziale: „Nie chcę znać nieużytecznego imienia”. Analogicznie można to stwierdzenie odnieść do książki.

Dawid Nawrocki

środa, 12 sierpnia 2009

Zapach kobiety - recenzja filmu


W 1969 roku Giovanni Arpino napisał książkę, pt: „Zapach kobiety”, na której motywach powstał film o tym samym tytule. Al Pacino wcielił się w nim w postać emerytowanego, niewidomego podpułkownika, którym zaopiekuje się pewien młodzieniec.

Historię opowiedzianą w filmie, z grubsza już zdradziłem we wstępie. Uczeń prywatnej szkoły Beard – Charlie Simms, chcąc wrócić na święta do domu podejmuje pracę, która polegać będzie na opiece nad emerytowanym, niewidomym podpułkownikiem armii Stanów Zjednoczonych. Te niby zwykłe trzy dni okażą się bardziej niezwykłe niż nie jednemu z nas mogłoby się wydawać. Zwłaszcza, że Charlie podpada dyrektorowi szkoły i ktoś będzie starał się mu pomóc...

Na uwagę zasługuje wspaniała gra aktorów. Al Pacino idealnie pasuje do roli emerytowanego podpułkownika. Aktor wspaniale gra człowieka zmęczonego życiem, dla którego to, co jest najcenniejsze straciło już sens, człowieka znającego świat i ludzi. Nie gorzej wypada Chris O'Donnell, który gra w filmie rolę opiekuna. W „Zapachu kobiety” młody aktor wciela się w postać skromnego i niedoświadczonego chłopca. Tę rolę odgrywa znakomicie i bardzo sugestywnie ukazuje niewinność, którą została nacechowana postać.

W filmie nie tylko aktorzy zagrali perfekcyjnie. Na uwagę zasługują jeszcze statyści, którzy również przyłożyli się do swojego zadnia. Przychodzi mi tutaj na myśl scena, kiedy podpułkownik przechodzi na czerwonym świetle przez ulicę. W tle widać, jak jakaś kobieta krzyczy z przerażenia. Wygląda to bardzo sugestywnie. Bardzo mnie cieszy dbałość o detale, gdyż w dzisiejszych czasach jest to rzadkością.

Wspaniałość tego dzieła nie kończy się tylko na grze aktorów czy statystów. Można ją również dostrzec we znakomicie dobranych sceneriach. Akcja filmu rozgrywa się na jesieni. Co ciekawe, reżyser wybrał jej najpiękniejsze walory, przez co można się poczuć, jakby była to polska złota jesień. Ta pora roku doskonale pasuje do przemijającego życia Franka Slade’a, który traci nadzieję na sens dalszej egzystencji. Nie gorzej wypada przeniesienie akcji do Nowego Yorku. Metropolia, mimo braku dobrodziejstw naturalnych, została ukazana z dobrej strony.. W filmie ujrzymy bowiem wspaniały hotel Waldorf=Astoria z całymi jego walorami. Nie zabrakło też wycieczki po ulicach w „najlepszym samochodzie na świecie”, czyli Ferrari. Elementy te tworzą niesamowicie spójne i gustowne dzieło.

„Zapach kobiety” nie byłby tak dobry, gdyby nie „czyste perły”, których mianem podpułkownik określa wypowiedziane przez siebie aforyzmy. Zacytuję tutaj jeden z moich ulubionych: „Tango to nie jest życie i dlatego jest to takie wspaniałe. Proste. W razie potknięcia nie zwracasz uwagi i tańczy się dalej.” To tylko przykład, bo takich maksym w filmie jest bardzo dużo. Dzięki nim ślepy podpułkownik staje się nauczycielem, osobą, która przeżyła już tyle i wie, jak należy żyć. Scen, których nie da się zapomnieć jest bardzo dużo w tym filmie i nie sposób przytoczyć wszystkich.

Na uwagę zasługuje jeszcze bardzo dobra ścieżka dźwiękowa, której kompozytorem jest Thomas Newman. Delikatne i subtelne dźwięki dosyć często pojawiają się w filmie. Mocniejszym akcentem jest muzyka wykorzystana do Tanga – przy przepięknym akompaniamencie młoda dziewczyna i ślepy podpułkownik tworzą niezapomniany duet, który został doceniony przez krytyków.

Powiem szczerze, że film stworzony przez Martina Bresta jest naprawdę wspaniałym dziełem. Pięknie ukazana historia, w doborowej obsadzie, okraszona wspaniałymi słowami, malowniczymi ujęciami i delikatną muzyką. Połączenie tego wszystkiego sprawiło, że jest to dla mnie dzieło wybitne.

Czy Al Pacino zasługiwał na Oskara za kreację Franka Slade’a ? Wydaję mi się, że nie tylko on powinien go otrzymać. Niemniej, Al Pacino wspaniale wcielił się w swoją rolę. W filmie jest tak sugestywny, że aż można uwierzyć w to, że jest niewidomym podpułkownikiem, a przecież chyba oto właśnie chodzi w aktorstwie? Czyż nie?

Dawid Nawrocki