piątek, 16 września 2011

GOW 3

Na niecały miesiąc przed premierą Gears of War 3, firmy Epic Games oraz Microsoft prezentują pierwsze materiały oraz pełną listę map do gry, w tym odświeżoną wersję Gridlock (Blokada) - niezwykle popularnej wśród fanów mapy, powracającej z poprzednich cześci serii Gears of War 3 recenzja gry.


Poza rozbudowaną kampanią dla jednego gracza, Gears of War 3 zapewni również przełomowe doświadczenia z rozgrywki wieloosobowej. Wszystkie 10 naładowanych akcją map, będzie dostepnych w trybach Versus Multiplayer, Beast oraz Horde. Dodatkowo, Gears of War 3 zawierać będzie zmodyfikowaną wersję mapy Gridlock (Blokada) - legendarnego pola bitwy, z którego zasłynęły poprzednie części serii. Dzięki zastosowaniu odświeżonej szaty graficznej oraz nowego uzbrojenia, mapa Gridlock (Blokada) została umieszczona w mrocznych lokalizacjach, zmuszających graczy do większej uwagi i wspóldziałania przy tropieniu ukrytych w ciemnościach przeciwników.

Dzięki aktywnemu udziałowi ponad 1,2 miliona graczy w fazie beta i ich komentarzom, Gears of War 3 zawierać będzie również ulepszone wersje map Old Town, Thrashball i Trenches. Mapy te, zostały poprawione na podstawie obserwacji zachowania graczy, dzięki czemu zaoferują bardziej zrównoważoną i ulepszoną rozgrywkę, zarówno weteranom jak i początkującym graczom. Dla przykładu, na mapie Trenches zostało dodane nowe pole bitwy, znacząco wpływające na przebieg i dynamikę rozgrywki, natomiast przeprojektowana arena Trashball ograniczy możliwość „kampowania” w strefach odrodzenia przeciwnika.

Specjalnie dla nowych graczy w uniwersum Gears of War, najnowsza cześć gry zostanie rozbudowana o tryb Casual Versus Multiplayer, w którym początkujący będą mogli rywalizować między sobą. W oparciu o niezliczone godziny testów i dane z rozgrywek, firma Epic zaobserwowała specyficzne zachowania graczy oraz poziomy ich zaawansowania, na podstawie których powstała specjalna arena, gdzie początkujący mogą szlifować swoje umiejętności, przed przystapieniem do gry w potyczkach na wyższym poziomie.

Poniżej znajduje się pełna lista map dostępnych w Gears of War 3, wraz z opisami:

Checkout – rozgrywki na tej mapie toczą się w zruinowanym centrum handlowy. Sklepikarze starali się wyczyścić magazyny podczas wyprzedaży poprzedzających ewakuację, ale koniec końców, musieli uciekać, zostawiając za sobą cały dobytek. Intensywna walka w zamkniętych pomieszczeniach i sklepowych alejkach wymusza ciągła uwagę. Kluczem do zwycięstwa jest dobór odpowiedniej broni i przymyślane korzystanie z osłon. Mając na celowniku przeciwnika, pamietaj o szyldzie na sklepowej witrynie: „Likwidacja”.

Drydock – to opuszczona stocznia, wypełniona pod sufit niedostarczonymi towarami. Centralnym punktem mapy, jest rdzewiejący kadłub statku towarowego, który na wieczność pozostanie w suchym doku.

Gridlock – pokryta popiołem ulica była niegdyś najpopularniejszą atrakcją turystyczną, znaną z eleganckich zajazdów i zacisznych kafejek nad brzegiem rzeki. Woda jednak zmieniła się w szlam, pośród którego stoi upiorny, wypalony krater – symbol upadku człowieczeństwa na ziemiach Sery.

Hotel – niewielkie wyspiarskie ośrodki zapewniały wypoczynek dla ludności Sery. Jednak wraz z postępem inwazji Lambent, niszczycielskie fale zatopiły popularne niegdyś plaże, a wiatry gwiżdżą teraz pośród ścian opuszczonych ludzkich osiedli.

Mercy – plac ten, był niegdyś tętniącym życiem rynkiem miejskim pełnym ludzi, który po bombardowaniu UIR w trakcie Wojen Pendulum, nigdy nie powrócił do dawnej świetności. Wkrótce po tym zaczęła się inwazja, a Szarańcza nie okazała ocalałym mieszkańcom litości. Duży, otwarty obszar w centrum mapy otoczony jest ze wszystkich stron osłoniętymi kładkami i budynkami. Podwyższona platforma kryje arsenał potężnych broni i doskonały widok na niemal każdy oddalony cel, jednak zdobycie tej przewagi zostanie okupione ciężką batalia.

Old Town – pojedyncze, oddalone rejony Sery zdołały przez dłuższy czas oprzeć się inwazji. Miasta wyspiarskie, jak to, przeżyły dzięki uprawom niewielkich farm i obfitości darów oceanu. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy, podobnie jak kolejne kryjówki. Mapa ta jest doskonałym wyborem do gry zespołowej, wypełniona obszarami przystosowanymi zarówno do ataku jak i obrony. Dobrze przeprowadzona operacja przyniesie sowitą nagrodę, a nieuważnego przeciwnika, z łatwością zagoni się w kozi róg.

Overpass – postępująca inwazja Lambentów na Serę skutkuje, całkiem dosłownie, rozpadem planety. Podstawy tego zapomnianego grzebietu górskiego zaczynają niszczeć, a całe osidle na powierzchni zapada się wraz z nimi, osuwając się do przepastnych jaskiń pod spodem. Kieruj się na wzniesienia, albo osuniesz się wraz z nim. Potyczki na tej mapie często koncentrują się wokół uniesionej kładki, gdzie zespoły mogą przyjąć pozycje obronne i wykorzystać ulokowany wokół nich arsenał. Jednak zdobycie pozycji może stać się pułapką, jeżeli wroga drużyna dostanie w swe ręce moździerze.

Sandbar – ten punkt obserwacyjny, zapewniał kiedyś widok na odległy horyzont. Nigdy nie zagrożony, wydawał się nie do zdobycia, dzięki nieprzewidywalnej linii brzegowej i ciągle przesuwającym się ławicom piasku w pobliskch mieliznach. I rzeczywiście nigdy nie upadł; został jedynie porzucony, gdy ludzkość zaczęła uciekać przed zagrożeniem, jakiego nikt się nie spodziewał.

Thrashball – stadion był niegdyś domem bohaterów walczących o honor i chwałę, a nie o przetrwanie. Przeszywający ryk tłumów zastąpił melancholijny skowyt wiatru w pustych sektorach. Mecze nie są już ograniczone tylko do murawy – drużyna, która przejmie kontrolę nad lożami, zyska przewagę. Tablica wyników wciąż śledzi wynik rozgrywki, ale nadwyrężona konstrukcja czyni z niej śmiertelną pułapkę dla tych, którzy nieopatrznie znajdą się dokładnie poniżej.

Trenches – Szarańcza zaczęła wykuwać kopalnie i tunele w skalistych pustyniach Sery. Korytarze są małe i ciasne, dając doskonałe pole obserwacji niemal całego pola bitwy. Centralne wzniesienie z ufortyfikowanym bunkrem zapewni strategiczną przewagę nad otoczeniem. Raz zdobyty, rzadko kiedy się poddaje chyba, że inwazja ukryje się w chmurze burzy piaskowej, poza zasięgiem wzroku obrońców.

Gears of War 3 recenzja gry zabierze graczy w najbardziej szaloną i napakowaną nowymi funkcjami rozgrywkę dla wielu graczy, dzięki nowym trybom gry Versus Multiplayer, 4-osobowemu trybowi kooperacji, Horde 2.0 oraz Beast. Nowi gracze, będą mogli cieszyć się doskonale zrównoważoną rozgrywką i przejrzystymi trybami gry, dzięki którym pierwsza przygoda z Gears of War stanie się głębsza i bardziej przystępna, pozwalając na natychmiastowy skok wprost w serce akcji.

Gears of War 3 recenzja gry

sobota, 13 sierpnia 2011

Fruit Ninja Kinect

Fruit Ninja Kinect nareszcie wylądowało na Xbox Live Arcade, a co za tym idzie można już pobierać ten tytuł i bawić się za pomocą Kinceta. Czy produkcja, która odniosła ogromny sukces na telefonach, sprawdza się na konsoli Xbox 360?

img
Fruit Ninja Kinect
Tak, tak i jeszcze raz tak! Dobra, ale zacznijmy od początku. Jak pewnie się domyślacie, tytuł fabuły nie posiada, gdyż zabawa jest banalnie prosta. Wyobraźcie sobie, że bierzecie miecz samuraja i zaczynacie ciąć na plasterki owoce spadające z nieba. I to jest właśnie cała esencja gry Fruit Ninja Kinect. Taka prosta produkcja, a cieszy, głównie dlatego, że ludzie z Halfbrick Studios wykonali fantastyczną pracę przy robieniu konwersji tego produktu z telefonów komórkowych dla Xboxa 360 i sensora ruchów Kinect. Ich zaangażowanie widać już od samego początku, kiedy to w menu wybieramy tryb zabawy. Nawigacja jest naprawdę wspaniała i łatwa. Jeden ruch ręki i już jestem w miejscu, w którym chciałem być. Szczególnie cieszy szybkość reakcji Kinecta na ruch. Każde moje „uderzenie” było śledzone doskonale i bardzo precyzyjnie pokazywane na ekranie. Dzięki temu ćwiartowanie owoców jest naprawdę przyjemną sprawą, zwłaszcza, że za bardziej dokładnie i złożone cięcia można otrzymać specjalne bonusy, za które można uzyskać jeszcze większą ilość punktów.. Warto więc się starać.

Fruit Ninja Kinect recenzja gry

środa, 29 czerwca 2011

FEAR 3

Kolejna coraz bardziej „ukonsolowiona” produkcja.

img
FEAR 3
Pierwszy FEAR zasłyną dzięki ciekawym rozwiązaniom, pięknej (jak na tamte czasy) grafice i doskonałemu połączeniu elementów horrorów i produkcji typu FPS. Dwójka natomiast znalazła w tym szaleństwie metodę na zachowanie swojego klimatu, pozostając jednocześnie przyjazną dla graczy konsolowych. Przy produkcji części trzeciej postawiono sobie nieco inne cele. Jakie? Oryginalność poszła na bok, a w grę weszły patenty, które po prostu się sprzedają.

Tak się składa, że w tej serii od głównego bohatera bardziej znana jest mała dziewczynka o imieniu Alma. Ma ona dwóch synów, i trzeciego w drodze. Narodziny tego ostatniego przyniosą na świat zagładę i złe rzeczy. Twoim zadaniem, jako syna, który pozostał przy zdrowych zmysłach pozostaje zabicie własnego brata w celu uratowania planety. Fabuła wydaje się tania i generalnie taka jest. Całość przywodzi na myśl kiepski film si-fi, przy którym nie musimy zbyt wiele myśleć. Chociaż warto dodać, że zakończenie mnie zaskoczyło i to bardzo pozytywnie. Inna kwestia to taka, że autorzy zostawili sobie otwartą furtkę do stworzenia kontynuacji.



niedziela, 19 czerwca 2011

Tanie komputery

?Firma AMSO S.C. działa od 2005 roku, specjalizując się w sprzedaży poleasingowego sprzętu komputerowego. Każdego Klienta traktujemy indywidualnie pod kątem informatycznym, dobierając najlepsze rozwiązania technologiczne.

Naszym celem jest spełnienie oczekiwań Klienta i jego pełne zadowolenie. Komputery poleasingowe przechodzą serię testów, dzięki czemu odbiorca może cieszyć się pełną niezawodnością zakupionego sprzętu. Dopełnieniem jakości jest zawsze konkurencyjna cena. Przekonaj się, że dobry, odpowiadający określonym potrzebom komputer można kupić tanio. Poleasingowe komputery, monitory, notebooki czy serwery zyskały sobie wśród klientów bardzo dobrą opinię. Jest to sprzęt najlepszych światowych firm, który przewyższa osiągami zwykłe składaki. Markowe komputery są bardzo wydajne, ciche, wytrzymałe i niezawodne. Dlaczego warto wybrać naszą firmę? Oferujemy towar najwyższej jakości, pochodzący od renomowanych producentów. Każdy produkt objety jest gwarancją, świadczymy pełną obsługę gwarancyjną i pogwarancyjną. Jesteśmy bezpośrednim importerem, dzięki czemu oferujemy najlepsze ceny na rynku. Zaufało nam już kilka tysięcy klientów, wiele instytucji m.in. Akademia Pedagogiczna w Krakowie, Akademia Górniczo-Hutnicza, Uniwersytet Jagielloński. Gwarantujemy szybką realizację, również większych zamówień, dzięki dużym stanom magazynowym.;

komputery używane tylko w AMSO

środa, 8 czerwca 2011

Film Melancholia

Czy całkowite i natychmiastowe zniszczenie naszej planety, wymazanie jej z mapy wszechświata w wyniku zderzenia z inną planetą, może być wydarzeniem pozytywnym? Z punktu widzenia Justine – głównej bohaterki filmu „Melancholia” – jak najbardziej.

Justine (Kirsten Dunst) twierdzi, że „życie na Ziemi jest złe, nie ma sensu po nim rozpaczać.” Jej świat zawalił się na kilka dni przed zagładą całej planety. Dla pogrążonej w głębokiej depresji Justine koniec świata oznacza wybawienie od konieczności egzystencji, pozbawionej jakiegokolwiek sensu.

Lars von Trier nakręcił nietypowy film katastroficzny, w którym zagłada rozgrywa się bardziej w świecie wewnętrznym bohaterów, mimo realnego zagrożenia, przed jakim staje cała ludzkość, za sprawą tytułowej planety o nazwie Melancholia, znajdującej się na kursie kolizyjnym z Ziemią. Od tego nie ma ucieczki, zbliżająca się katastrofa jest nieunikniona. Obserwujemy zachowanie kilku bezradnych jednostek ludzkich na kilka dni, kilka godzin, kilka minut przed zagładą.

Wspomniana wcześniej Justine bierze ślub i udaje się wraz z mężem na wystawne wesele, jakie urządza jej siostra Claire (Charlotte Gainsbourg) wraz ze swoim zamożnym i nieco egocentrycznym mężem Johnem (Kiefer Sutherland). Wszystko w jej życiu wydaje się idealne – ma kochającego męża, dobrze płatną pracę, jest piękną, młodą kobietą. A jednak coś bardzo niedobrego dzieje się w jej głowie. W dniu ślubu Justine nieoczekiwanie traci nad sobą kontrolę i coraz bardziej osuwa się w przepaść. Stara się być taka, jak wszyscy oczekują – szczęśliwa. Ale coraz trudniej zachować pozory, wysilić się na uśmiech. W końcu traci resztki psychicznej równowagi... To taki mały, prywatny koniec świata. Perspektywa zagłady całej planety wydaje się jedynie dopełnieniem losu Justine. To z jej perspektywy obserwujemy ostatnie chwile naszego świata.


Melancholia recenzja filmu

poniedziałek, 23 maja 2011

Piraci z Karaibów

Sparrow, Sparrow, Sparrow, Sparrow, Czarnobrody! Co z tego wyszło? Całkiem dobre kino przygodowe z dużą dawką humoru.
img

Seria „Piratów z Karaibów”, za pierwszym razem wniosła bardzo dużo do świata filmu. Głównie za sprawą historii, która odświeżyła morskie pojedynki, ballady natchnione rumem, a także stare, pirackie legendy. Do tego wszystkiego Gore Verbinsky na krześle reżysera wykonał świetną robotę realizacyjną – udało mu się ożywić jedną z najciekawszych sag przygodowych od czasów „Indiany Jones’a”. Czwarta część jak powiedział mój przyjaciel (teraz bezczelnie wykorzystam jego słowa) jest: „lepsza od dwóch poprzednich, ale słabsza od pierwszej”. Jak to się stało, że nie zabijający się piraci, którzy nie mogą pokazać, że naprawdę piją alkohol, a w dodatku mało przeklinają stali się tacy popularni? Głównie jest to sprawka największego promotora filmowego w USA czyli Jerry’ego Bruckheimera. Druga sprawa to fundusze jakimi dysponuje Disney (dlatego też obraz jest tak łagodnie montowany). Trzecią wreszcie jest fakt, że ta seria to dawka świetnej zabawy i kreacji gwiazd, które kolejno miały okazję pojawić się na łajbie „Czarnej Perły”, czy „Latającego Holendra”.


Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach recenzja

sobota, 21 maja 2011

LEGO: Piraci z Karaibów

Na naszych łamach pojawiła się swego czasu recenzja gry Lego Harry Potter: Lata 1-4, i jako że ja otrzymałem ten tytuł do testów, tak i teraz moim zadaniem było dokładnie przyjrzeć się produkcji LEGO: Piraci z Karaibów.

img
LEGO: Piraci z Karaibów
Moda na klocki LEGO nie przemija od lat i, widząc to, duńska firma nadal atakuje graczy swoimi produkcjami. Oczywiście nie są to byle jakie gry, gdyż zawsze opierają się na licencji. Dobrym przykładem może być wspomniany na wstępie tytuł Lego: Harry Potter. Tym razem jednak za pomocą duńskich klocków trafiamy do świata Piratów z Karaibów, a dokładnie do wszystkich czterech wydanych dzieł kinematografii. W grze znalazły się wszystkie najważniejsze wątki, ale trzeba zaznaczyć, że fabuła ukazana jest w całkowicie inny sposób, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Wszystko za sprawą tego, że w tej produkcji wykorzystano dwie zabawne zabiegi. Pierwszym jest przedstawienie historii za pomocą zabawnych scenek. A drugim jest brak podłożonych głosów. Rozmowy odbywają się za pomocą komicznych pomruków, a fabułę rozumiemy dzięki filmikom. Trzeba przyznać, że w tej kwestii producent gry wspaniale wywiązał się ze swojego zadania. Nieraz, bowiem śmiałem się ze zmontowanych scenek.

Świetnie za to oddano postać Jacka Sparrowa, który przypomina tego z film. Mimo że Johny Depp nie pomagał w realizowaniu tej produkcji, to większość charakterystycznych cech wykreowanej przez niego postaci zostało przeniesionych w świat wirtualny w naprawdę udany sposób.

LEGO: Piraci z Karaibów recenzja